Że jest coś takiego jak Expletus Pax, kiepsko strzeżone więzienie dla moich demonów(uuu, groza).
Dobrze tu być z powrotem, znów móc się wyrzygać na ekran rozklekotanymi myślami!
Nie będę opisywał zbyt długo, co się kotłuje w mojej rozczochranej, oraz, jakie to niesamowite przygody leżą za mną na osi czasu; tym razem z pełnym pokory spojrzeniem powiem- udało się, jestem szczęśliwy!
Zawsze wszyscy wokoło mądrze potakiwali i mówili, że szczęście samo Cię znajdzie, że nie trzeba szukać, bo to tylko frustruje. Kurde- kogo to nie dopadło do tej pory, niech szuka, bo czekanie na szczęście jest po prostu wegetacją. Takie gadanie o tyle ma sens, że faktycznie tak jest, potwierdzają to liczne przykłady, a ja jestem kolejnym z nich- szczęście jakoś samo do mnie trafiło. Nie widziałem go na horyzoncie, nie przemówił do mnie tunel z przyszłości, nie czułem, że coś nadchodzi.
Bang!
I nagle siedzę na łóżku i myślę sobie: "Żeby tak było zawsze!"
Może to oksytocyna i endorfiny, gadaj co chcesz- jestem nim zaimpregnowany, a złe słowo spływa po mnie jak woda po kaczce:O
Gitara zostanie dzisiaj zmolestowana:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz