Ostatnimi czasy za dużo myślę. Na dodatek widząc mój wyraz twarzy- wcale byś tak nie powiedział/a:)
Odbija mi się podnieceniem, które towarzyszyło każdemu spotkaniu z Graźdaczem, odbija mi się wyniosłością i majestatem, jaki odciskał się na mojej twarzy po każdej nocy. Emocjonalna czkawka
przeszłości. Brakuje mi tego wszystkiego strasznie, chciałbym przeprosić, albo coś zrobić, bardzo często się na tym łapię. Chciałbym pisać, dzwonić, gadać godzinami, widzieć zainteresowanie tym co mówię i słuchać tego, co mówi ona. Klasyczny przykład, książkowy wręcz przykład, tego, jak nie powinien myśleć facet.
Czkawka to strasznie głupie słowo, ale znacznie bardziej trafne i zabawne od drgawek pośmiertnych, albo grzmotu po błyskawicy:) Krzysiu, powiedz mi jak mam żyć! Jak sobie z tym radzić, skoro nie była to tylko prozaiczna krótka przygoda, ale długa podróż, którą świadomie zakończyliśmy, w dodatku na szczycie.
Najpierw trzeba chyba zejść na dół. Nie ma żadnych schodów, zapadła noc, pozostaje albo ostrożnie, powolutku schodzić okrężną drogą i trafić nie wiadomo gdzie; albo skoczyć w przepaść i liczyć na miękkie lądowanie. Mógłbym o tym pisać godzinami i rozkminiać bez żadnego rezultatu, marnować czas na myślenie, co, jak już pisałem zdarza mi się ostatnio niebezpiecznie często:D
Jakby się dało, to proszę o silne spoliczkowanie, cobym się ogarnął:)
Jakże to jest dobrze napisane, a jak zabawnie. :) Brawo!
OdpowiedzUsuń