trwa inicjalizacja, prosze czekac...forum Medyczne

niedziela, 28 sierpnia 2011

Homo sapiens

Walczymy ze swoimi demonami, które ukazują nasze wszystkie słabości, które w chwilach zagubienia pokazują, jak cholernie niezdecydowani i bezradni jesteśmy. Walczymy z tęsknotą za dawnymi miłościami, przygodami, walczymy z bezgranicznym poczuciem, że kolejne lata naszego życia będą nas zmuszać do staczania się ciągle w dół. Ciągle w dół. Walczymy z wszechogarniającym nas strachem przed przyszłością, walczymy ze swoją niepewnością i z każdym swoim małym, czy też większym lękiem. Szukamy akceptacji wśród rówieśników, nie mogąc jej znaleźć- stajemy się samotni, zamykamy się na świat. Czasami jednak pojawia się w tym egipskim mroku mała iskierka, która daje nam nadzieję, że może jednak wygrzebiemy się z grobowca. Mała iskierka, która napędza nas do dalszego działania, która mówi nam "ogarnij się, trzeba iść dalej". Życie na poziomie jednostki jest bezcelowe- w końcu rodzimy się, pracujemy, umieramy, bez żadnego sensu i perspektyw na dalsze wydarzenia. Czy boimy się śmierci, czy raczej tego, że po śmierci najzwyczajniej przestaniemy istnieć? Czy istnieje jakaś, jakakolwiek forma życia pośmiertnego? A co, jeśli ogarnie nas pustka? Stracimy świadomość, stracimy byt. Nie jest przerażające to wszystko? Jest, jak jasna cholera. Życie to nie gra, w której możemy wcisnąć "restart", gdy coś nam nie wyjdzie(choć fajnie by było, gdyby tak to działało). A może po śmierci idziesz do miejsca, w które wierzysz?
Nieważne, odbiegam od tematu.
Patrząc z perspektywy czasu- ma sens życie na poziomie społeczeństwa, i tylko jako społeczeństwo możemy osiągnąć coś więcej. Ludzie- to prawdopodobnie najbardziej pazerna, pyszna, zdradliwa rasa w całym wszechświecie, ale wierzę też, że najsprytniejsza i w obliczu zagrożenia- najlepiej zorganizowana. Żyjemy w tym świecie, który dla nas wybrano, to nie przypadek. Nie wierzę co prawda w gadkę szmatkę o Bogu, ale skoro już tu jesteśmy- zróbmy coś dla wspólnego dobra, spójrzcie na mrówki- nie mają mózgów a są tak zajebiście zorganizowane i uporządkowane, ale wszystkie ich zachowania są przewidywalne, one są identyczne z wzorcem. Jesteśmy indywidualni, unikatowi i zupełnie inni, to jest piękne; jako społeczeństwo natomiast, jesteśmy niesamowitą mieszanką kulturową i etniczną, jako społeczeństwo jesteśmy jednym, wielkim supermózgiem, którego pamięć operacyjna liczona będzie w yottabajtach albo nawet nie wymyślono jeszcze takiego przedrostka systematycznego! Życie na poziomie społeczeństwa ma sens(seems legit:D), wyobraźmy sobie współpracę wszystkich narodów, społeczeństwo ludzkie sięgające gwiazd, niesamowity postęp naukowy i kulturowy(dowodem może być szybki boom naukowy w połowie 19 wieku, gdy powstawały stowarzyszenia naukowe- im nas więcej, tym więcej wiemy!). Wyobraźmy sobie standard życia, jaki może nam zaoferować życie dla wspólnego celu. Społeczeństwo, jako jeden wielki mechanizm, gdzie każdy maleńki komponent jest absolutnie niezbędny, zadbany i szanowany, gdzie każdy komponent jest unikatowy, indywidualny można powiedzieć. Jesteśmy do tego zdolni, jesteśmy w stanie osiągnąć wszystko, kiedy współpracujemy, jesteśmy homo sapiens.

2 komentarze:

  1. Ciekawa myśl... i to porównanie do mrówek! (nie, żebym się śmiała)
    Zastanówmy się jednak, czy każdy sobie zdaję sprawę, że jest "homo sapiens"...nie sądzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że przeciętny człowiek patrząc w lustro, w ogóle o tym nie myśli. Ja osobiście jestem jednak świadom i jestem z tego dumny, nie wiem, jak Ty;)

    OdpowiedzUsuń