Zimno mi, nie chcę wstawać. Zwijam się w pozycji embrionalnej, mam już dość, nie chcę czuć. Niech czucie zniknie, błagam, to boli... Otwieram oczy, patrzę na zegarek- 10 rano, w kuchni już ktoś od dawna się krząta. Cały się trzęsę, niedobrze mi, czuję, że mój żołądek zaraz się zapadnie. Wstaję powoli, zmotywowany siłą okropnego głodu i chęcią wymazania wczorajszej nocy z pamięci. Dlaczego moje zaangażowanie zostaje zmarnowane, dlaczego najlepsi przyjaciele okazują się tak lekkomyślni? A może już mi totalnie odbiło, może po raz kolejny muszę spojrzeć na to z dystansem i po prostu iść dalej, nie oglądając się za siebie, nie patrząc na innych. Czy cokolwiek jeszcze się dla mnie liczy, czy już wszystko robię "z automatu"...
Popełniłem kolejny błąd- spojrzałem w lustro. Oczom moim ukazał się totalny wrak, człowiek, który jest najzwyczajniej zmęczony próbowaniem. Człowiek, który już nie radzi sobie z samym sobą, poświęca wszystko co piękne w imię czegoś niepewnego i ulotnego. Żałosne było usłyszeć "Kocham Cię" po tym wszystkim co widziałem i słyszałem... Czuję, że moje starania zostały niedocenione.
Odwróciłem się na pięcie i poszedłem do toalety. Dopiero teraz poczułem- śluzówki w nosie szczypały, jakbym oddychał sosem tabasco. Powiedziałem wczoraj- to ostatni raz, już nie chcę tego syfu- i na prawdę wytrwam przy postanowieniu, nie jara mnie to.
Wyszliśmy wczoraj z klubu, podjechał po nas kolega. Anioł zatrzymał mnie i powiedział, że coś mi się poprzewracało w głowie- nawrzeszczałem na nią, jak jasna cholera. Miałem już dość tej samolubnej istoty. Nie pożegnałem się z nią, przez moje gardło nie przeszło ani jedno słowo, niech już odejdzie...
Słowa. Uczucia. Emocje. Po co? "W końcu się znajdziemy, w jakimkolwiek znaczeniu."
Pewne rzeczy mamy dane raz
OdpowiedzUsuńNikt nie wróci straconego zaufania
I gdy znowu pójdzie coś nie tak
Czy będziemy się tak samo starać
Po dwóch stronach stołu dwoje graczy
Podliczamy bilans strat i zysków
Nikt z nas w oczy już nie patrzy
Jak w pokera gramy o swą przyszłość
Czy jutro nas też ogarnie nicość
Nie jestem już białą tablicą
Czy wierzysz że walczyć wciąż warto
Gdy tak jak ja nie jesteś białą kartą
Wyczerpana ciągłym zaczynaniem
Czy wydarzy się coś jeszcze?
Co się z nami stanie?