trwa inicjalizacja, prosze czekac...forum Medyczne

niedziela, 6 lutego 2011

Sarna from hell

Wkroczyłem do świątyni, miejsca kultu... Mój Anioł u mego boku, szliśmy za rękę, jej skrzydła schowały się teraz pod płaszczem, w obawie przed wszechobecnym, targającym wiatrem. Zapaliło się kilka jasnych świateł, powietrze zaczęło niepokojąco wibrować. Zmierzyliśmy się spojrzeniem pełnym zaufania i determinacji i kroczyliśmy dalej. Tuż przy ścieżce były zagrody z dziwacznymi stworami z innych wymiarów, każde na wyciągnięcie ręki a nasze ręce na wyciągnięcie ich dziobów i pysków.
Minęliśmy gołębnik, gdzie właśnie rada starszych dyskutowała zawzięcie o przejęciu kontroli nad świątynią.
Po chwili mój Anioł wskazał śmiałym ruchem ręki zagrodę z jakimś dzikim, nieznanym mi dotąd tworem, podszedłem bliżej, tak by móc uchwycić bestię do magicznego pudełka zwanego aparatem fotograficznym...
To była Sarna From Hell... bezapelacyjnie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz